Trzy wnioski na gorąco po ogłoszeniu wyników w PO:

  1. Gowin jest faktycznym zwycięzcą batalii w PO. Wygrał ponieważ nie poszedł w partyjniactwo, ale mówił o Polsce: pokazywał problemy kraju i postawił wyżej lojalność wobec swoich zobowiązań jako polityka niż wobec partii. Skorzystał z platformianej kampanii by zaproponować inną niż rząd wizję rozwoju kraju.
  2. Jego przeciwnicy w PO pokazali na czym polega partyjniactwo w czystym wydaniu.  Nie interesuje ich czy był lojalny wobec Polski. Dla nich ważna jest tylko wąsko rozumiana lojalność partyjna.
  3. Nawet w PO, pomimo skierowania przeciwko Gowinowi ogromnej propagandowej machiny, znalazł on poparcie dla republikańskiego programu odnowy państwa w oparciu o plan postawienia na przedsiębiorczość, rodzinę, demokratyzację systemu w Polsce, czyli zaufanie do ludzi. Przedstawił porządny republikański program, za którym PJN zawsze się opowiadała. To dzisiaj dodaje otuchy wielu osobom w Polsce.

A dodatkowo: widać jak na dłoni, że partie mimo otrzymywania wielkich dotacji mają malutkie, kilkunastotysięczne struktury. Reszta członków to fikcja, ogłaszana na potrzeby statystyki.  W przypadku PO są też tacy, którzy mimo zapisania się nie identyfikują się z rządzącą partią. Obecny system dotowania partii z budżetu pasie małe partyjne oligarchie (znacznie jeszcze węższe niż ci, którzy zagłosowali), ale nie wpływa na realną, republikańską aktywność partii w terenie. Prawda jest naga. Mała grupa, sama przyznająca sobie subwencje z budżetu, decyduje o sprawach państwa. Reszta to przede wszystkim polityczny teatr.